wtorek, 13 marca 2018

Citroen BX

Samochód tak szkaradny, że aż ujmujący w swej brzydocie. Owszem, fani Citroena już zaczną tutaj wyciągać kusze i łuki, bo przecież taka moda była w latach osiemdziesiątych, a wtedy produkowano żelazka o kanciastych kształtach. Postawmy BX-a, przy Fiacie Argenta, Alfie Alfetta Berlina 2000(rocznik 82), czy nawet późniejszej 75 czy też AR90 to wcale ten pojazd źle nie wygląda, co nie zmienia faktu, że w czasach bieżących sprawia wrażenie archaicznego.

BX wszedł na rynek na początku lat 80tych. Czy był rewolucyjny? Jak go postawić przy Audi 80B2 to owszem, ale jak na Citroena to spadkobierca takich modeli jak DS, GS/A czy CX, czyli dla samego producenta- codzienność. Najczęściej spotykana wersja nadwoziowa to tzw Berline- czyli coś a la liftback, którego nie trzeba przedstawiać, kto powie BX, ten od razu w oczach wyobraźni właśnie ten kształt kojarzy. Break, czyli kombi, jako że to były nadwozia najintensywniej eksploatowane są już raczej rzadkością, co nie znaczy, że zupełnie zniknęły z dróg. 

Maszynownia tych pojazdów nie była jakaś porażająca pod względem mocy, benzynową ofertę otwierał gaźnikowy motorek 1.1 o mocy 55KM, następnie 1.4 i teraz w zależności na jaki kraj przeznaczony był BX to miał moc od 67 do 75 KM. Z jednostkami 1.6 było podobnie, od 80 do 105 KM. Ogólnie wersji i wersyjek tego modelu było multum, a nie chce was zajechać już opowiadaniem, że ten czy tamten silnik miał szprycę, że ten Grecki czy Fiński był taki czy owaki. Przejdę do konkretów- najmocniejszy cywilny BX w wersji GTi miał agregat o pojemności 1.9 litra(dokładnie 1905ccm), 16 zaworów i dwa wałki rozrządu w głowicy. Moc osiągana przez ten wolnossący silnik to dokładnie 160 KM bez katalizatora, po jego dodaniu spadła już do 144 KM.


BX w większości były przednionapędowe, co niektórych zaskoczy fakt, ze wypuszczano wersje z napędem 4×4, gdzie  uruchomiano go ręcznie, a z tyłu zastosowano Torsena. Wszystkie 4×4 miały silniki benzynowe i wysokoprężne 1.9.
 Dla rozwiania wątpliwości-  silnik 1.9 benzyna i diesel miały ten sam blok.


BX miał tez swojego przedstawiciela w rajdowej grupie B. BX4TC nie odniósł sukcesów, głównie przez swoje nieproporcjonalne gabaryty, ciężar i dominującą podsterowność. Silnik to 2.2 litrowa rzędowa czwórka z turbodoładowaniem o mocy 200KM, co na tamte czasy było wynikiem mizernym, no ale też Cytryna nie mogła prowadzić bratobójczej bitwy z Peugeotem. Więc po co to wszystko? Rajdy właściwie były poligonem doświadczalnym dla hydropneumatyki, a ta….
 … jest technologią, która wyróżniała i wyróżnia Citroena. BX na jednym układzie hydraulicznym miał hamulce zasadnicze, wspomaganie kierownicy i zawieszenie, jeśli któryś z tych podzespołów się wysypał to dochodziło do unieruchomienia auta. Biorąc pod uwagę, że niekiedy wozy te trafiały w niepowołane ręce właścicieli co wszystko po szopach naprawiali można było kiedyś wleźć w niezłą kabałę. Najczęściej jednakowoż jak coś strzelało to tylko i wyłącznie sfery- ale to nie oznacza tragedii, bo na pozostałych 3 sprawnych spokojnie można dojechać do domu.


Korozja jakoś niespecjalnie żarła te samochody, chyba, że były powypadkowe lub po innych przygodach- podwozia zabezpieczano warstwą PCV, a od 86 roku dwustronnie cynkowano blachy metodą platerowania.
  
Co do wnętrz… cóż. Fotele wygodne, w kabinie jest przestronnie, a desek rozdzielczych..to było kilka rodzajów. Te pierwsze to bębenkowy prędkościomierz, diodowy obrotomierz  i elektroniczny wskaźnik otwartych drzwi- tak w dużym skrócie, zdjęcie poniżej:
  
Po zewnętrznej stronie mieliśmy przełączniki od wycieraczek, świateł, klaksonu i kierunkowskazów. Oczywiście konserwatystom się to nie podobało, więc po kilku latach Citroen uległ krytykom i przeprojektował wnętrze tak aby było bardziej podobne do innych samochodów, czyli ze zwykłymi okrągłymi zegarami i przeciętnymi dźwigienkami przy kolumnie kierowniczej, chociaż zachowano pewien charakterystyczny styl, uważam, że trzeba było iść w zaparte i zostawić to co było, to przecież Citroen, a nie DAS AUTO. 

Rarytasem jest BX Digit, tutaj mieliśmy elektroniczną deskę niczym w filmie z Hasselhoffem „Nieustraszony”, właściwie to ¾ motoryzacyjnego świata zaliczyło modele z takim gadżetem, co w sumie zasługuje na osobny wpis, który kiedyś uczynię. Dziś, co widać po autach różnych klas, wraca się do tego pomysłu,a z czasem elektroniczne dygitalizowane deski zaczną wypierać te analogowe.
  
Citroenów BX powstało ponad 2 miliony. Jak na taką ilość może zaskakiwać, że na stan dzisiejszy na allegro jak pojawi się 5 egzemplarzy to można mówić o wysypie. Ceny? Śmieszne, można rzec bardzo śmieszne i nie jest to kwestia mało atrakcyjnego na dzisiejsze czasy wyglądu- Citroeny po prostu są w śmiesznych cenach, jak się przegląda ogłoszenia to całkiem ciekawe modele można mieć w niewielkich pieniądzach. Powód? Stereotypy, stereotypami, ale dla przeciętnego Kowalskiego użytkowanie i serwisowanie tego pojazdu może być skomplikowane. Uczucie „szybowania” nad jezdnią ma swoją cenę wymiany dodatkowego płynu ustrojowego jakim jest LHM, ale moim zdaniem warto. Citroen BX mimo wyglądu zupełnie niewspółczesnego jest wozem ciekawym, a pasażerowie mogą się zdziwić, że samochód za 3 tys zl potrafi zapewnić tak wysoki komfort podróżowania po pofałdowanych, kocich łbach przeciętych wystającymi torami tramwajowymi. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz