Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renault. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Renault. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 marca 2018

Alpine

Przeniesiemy się do Francji- świat motoryzacji tego kraju u nas w Polsce jest ceniony wyżej niż Włoski. Widać to po ulicach, aut grupy PSA i Renault jest całkiem sporo. Osobiście jako fan dupowozów cenię sobie Citroena za limuzyny właściwie już od DSa po ostatniego C6. Peugeoty, nawet nowe, podobają mi się. Renault…cóż… żeby za bardzo nie zabrnęli we współpracę z Samsungiem, choć stylistycznie te auta mają coś w sobie. Laguna Coupe jest piękna, a do tego pod ich maską spotkać można wolnossącą 3,5 litrową V6.

 Zostańmy przy Renault, bo w latach 50tych jeden z dealerów tej marki, co się zwał Jean Redele odkrył sportowy potencjał modelu 4CV. Wystartował w rajdzie Dieppe-Rouen wygrywając go. To tylko zaostrzyło apetyt Jeana, noga powinęła mu się na Monte Carlo, ale wyniki z Coupe des Alpes zainspirowały go do nazwania swojej firmy „Alpine”.
Renault 4CV

Wyżej wspomniane 4CV w wydaniu Alpine różniło się stylistycznie w sposób znaczny. Mówiąc po krótce, wziął standardowy cywilny samochód, zmontował opływowe lekkie nadwozie z włókna i pogrzebał przy silniku. Standardowe 4CV ważyło 620 kg i miało silnik o mocy około 17-20 KM. Alpine A106 (czyli 4CV po przejściu przez warsztat Redele) z czterocylindrowego rzędowego silnika OHV o pojemności 747 ccm najpierw osiągało 21 KM, czyli tak jakby w ogóle nic tam nie robiono, po latach jednakowoż moc agregatu wzrosła najpierw do poziomu 30KM, aby w wersji A106 Mille Milles uzyskać 43KM co przy masie własnej 540 kg, 5 biegowej skrzyni i opływowym nadwoziu robiło robotę.
A106

 Ogólnie model ten wprowadził nie małe zamieszanie, oprócz powyższych cech w tylnym zawieszeniu wprowadzono podwójne amortyzatory przy jednym kole, co Renault zastosowało później w R8 Gordini.
 
Powstało około 650 sztuk A106, po którym przyszedł czas na model A108. Ten z zewnątrz już mocno przypomina tę najbardziej kultową i znaną A110.

 Stoósemka bazowała już na Dauphine, jedno z najpopularniejszych Renault w historii, które było sprzedawane również ze znaczkami Alfa Romeo. Tylnosilnikowa konstrukcja z 37 konnym silnikiem i masą nie przekraczającą 520 kg prosiła się wręcz o dalsze usprawnienia. W 1960 wydłużono rozstaw osi i rozwiercono silnik do pojemności 904 ccm co dało już 53KM, ale i wzrost masy do 530 kg. Co do wymiarów zewnętrznych wrażenie robiła wysokość- 1270 mm, czyli 1,27 metra… cóż, weźcie sobie metrówkę i zobaczcie dokąd sięgał by wam dach tego auta. Biorąc pod uwagę mały silnik i niewielką masę własną v max zależy od ilości pasażerów ich masy własnej i tym podobnych, więc Francuzi podają, że auto te osiągało od 150 do 190 km/h.
 W 1961 roku przyszedł czas na A110. Z grubsza można przyznać, że jest to stoósemka z silnikiem 1100 i kompedium części ówczesnego Renault. Tak jak Dauphine było dawcą dla 108ki tak dla 110ki była już to R8. Przy czym 108 można było nabyć w wersji otwartej, a 110ka tylko zamkniętej. Silników był Wam tutaj dostatek. Zaczynając od podstawowego motoru ze standardowej R8 o mocy 66KM, aż po znane z RN 16/17 silniki 1.6 z wtryskiem które osiągały moc 140KM co przy masie 706 kg mogło robić wrażenie. Wersje wyczynowe dostawały nawet motory 1800 o mocy 175KM przy 7200 obr/min. Wysokość nadwozia to 1130 mm, czyli jeszcze niżej niż w przypadku A108. W takim wypadku można gwizdać na jakieś szlabany na parkingach. Mimo silnika umieszczonego z tyłu wóz ten prowadził się pewnie, jak mniemam głównie dzięki wyważeniu nadwozia bliskiego 50/50. Wszystko to razem dało petardę, która wywindowała i zbudowała markę Alpine.

 W 1971 i 1973 A110 zdobywała tytuł mistrza konstruktorów w rajdach pokonując między innymi Datsuna 240Z, Citroena SM, Lancię Fulvię czy bedącego w 71′ na drugiej lokacie Saaba 96V4. W 1973 wyższość Francuskiej konstrukcji musiały uznać Escorty RS1600, Abarthy 124, Volvo 142 czy też rajdowe Porsche 911. W 1974 Alpine nie mogło nawiązać równorzędnej walki z Lanciami Stratos tym samym wymuszając na Francuzach dalszą ewolucję w firmie z Dieppe.

A310 dziedziczyła silnik 1600 umieszczony z tyłu. Stylizacyjnie pierwsza 310ka miała 6 kwadratowych reflektorów przykrytych pleksiglasem w przedniej części. Tak jak na zdjęciu poniżej:
Zmiany nastąpiły w 1976, zamiast czterocylindrówki wrzucono widlastą szóstkę PRV o pojemności 2.7 litra i rozstawie głowic pod kątem 90 stopni. Moc maksymalna to około 150KM, wydaje się nie wiele, ale masa własna tego auta to 980 kg, co przy momencie obrotowym 208 Nm dawało uczucie całkiem solidnego kopa który kończył się dopiero w okolicach 220 km/h.

W 1982 roku PRVka została powiększona do pojemności 2.9 litra co już dawało 193KM. Sukcesów sportowych ten pojazd za wiele nie osiągnął- jedynie Rajdowe Mistrzostwo Francji w 1977 roku.
Można powiedzieć, że tu przechodzimy do początku końca marki Alpine, której pakiet większościowy w 1973 przejęło Renault pozostawiając Jeana Redele na stołku Dyrektora Generalnego. Przepisy związane z ekologią i bezpieczeństwem totalnie zabijały filozofię tej marki. Trzeba było przeskoczyć z lekkich zwinnych pojazdów na takie bardziej ciężkie i przyjazne dla fruwająych motylków, które mogły by się zbliżyć do rury wydechowej pracującego silnika. Nie zmienia to jednak faktu, że jest „coś” w Alpinie GTA(skrót od Grand Tourisme Alpine).


 Wyprodukowano około 6500 egzemplarzy tego auta w różnych wersjach silnikowych. W tylnej części znajdowała się 12 zaworowa V6ka PRV w wielu wariacjach. Tylko jedna była wolnossąca, zasilana gaźnikiem i przy pojemności 2.9 litra osiągała 158 KM. Wzsystkie pozostałe 2.5 litrówki  otrzymały suszary i elektroniczny wtrysk uzyskując od 177 do 207 KM.


 Wóz ten jednak nie odniósł sukcesów, ani rynkowych, ani sportowych. Renault kojarzone głównie było z autami małolitrażowymi, ewentualnie limuzynami, takie auto było już ni przypiął ni przyłatał w ofercie. Do tego zastrzeżenia co do jakości raczej przybijały gwóźdź do trumny.

 W 1991 roku próbowano jeszcze reanimować dzieło życia Jeana Redele, wyszła A610, która równiez z uporem maniaka posiadała silnik za tylną osią. Tutaj postawiono na czystą moc, wybierać można było między dwoma 3 litrowymi turbodoładowanymi V6. Piersza miała 250KM i 350Nm przy ciśnieniu doładowania 0,76 bara, a druga 280 KM i 412 Nm przy 0,9 bara.
 Słupki sprzedaży były jednak na żałosnym poziomie grzebiąc w ostateczności Alpine. Nic nie dały pozytywne recenzje dziennikarzy motoryzacyjnych czy nawet aprobata Top Gear’a. W Dieppe od tego momentu mieściło się Renault Sports, które stoi za takimi wariactwami jak Clio V6, Spider czy też Megane Sport.

 W związku z wejściem Caterhama do F1 w 2012 roku koncern Renault sprzedał Brytyjczykom 50% udziałów fabryki w Dieppe. To właśnie stąd Signature Team ma silnik do swojego bolidu LMP2, nieco wskrzeszając markę Alpine w Le Mans 2013 i serii Endurance.

 W 2016 roku prototyp LMP2 Signatech Alpine A460 zasilany silnikiem Nissana 4.5 litra zwyciężył w swojej klasie wyścig Le Mans oraz uczynił ze stajni wyścigowej z Dieppe mistrza konstruktorów.

Jeśli kogoś kręci stylizacja starej 110ki, a nie ma dostępu do tego historycznego auta, może na otarcie łez kupić sobie nową Alpine A110.


Jest to konkurent Alfa Romeo 4C. Tu w Alpine również mamy centralnie umieszczone 1.8 Turbo, o mocy 252 KM i 350Nm, który na koła tylne przekazuje moc przez 7 biegową dwusprzęgłówkę Getraga.

 Może i jestem spaczony Alfą Romeo....ale 4C bardziej do mnie przemawia.


poniedziałek, 12 marca 2018

Renault Magnum AE

Ciężarówka, uważam kultowa, w niezmienionej formie produkowana od 1990 do 2013 roku, poza drobną kosmetyką. Przełożenie zderzaków z ostatniej wersji Milienium do AE to kwestia kilku śrub. Nawet zadufani w sobie i zapatrzeni w swoje ryjowate trucki Amerykanie kojarzą Magnum jak żaden inny pojazd z Europy, mimo, że ten jest prześmiewczo nazywany „telewizorem” albo "mikrofalówką”.


Ciężarówki te częściowo wykonywano w Venniesieux, tam gdzie kiedyś znajdowała się fabryka Berlieta. W mieście tym, którego to już teraz nikt nie pamięta nazwy, wytwarzano części nadwozia z blachy i tworzyw sztucznych, w okolicach budowano przekładnie, a wszystkie te elementy transportowano 60km na północ od Lyonu do Bourg en Bresse, gdzie to znajduje się główna siedziba Renault Trucks. Od razu mówię, że Renault Trucks, a Renault to osobne firmy. Renault tworzy koncern z Nissanem, Renault Trucks jest własnością Volvo AB. Ciężarówki Magnum dla zaznaczenia ich pochodzenia były wytwarzane w trzech kolorach- niebieski, biały lub czerwony (dla nie wtajemniczonych- barwy narodowe flagi francuskiej), chyba, że ktoś zamówił kolor własny np. Pekaes Warszawa, który to odbierał Magnumy w barwie żółtej, wręcz kanarkowej.
Założenia projektowe były krótkie- pojazd miał być ekonomiczny, ekologiczny, bezpieczny oraz dużej mocy. Samo projektowanie trwało 7 lat i pochłonęło 1,5 miliarda franków francuskich. Prototypy testowano w Maroko i Finlandii za kołem podbiegunowym. Co ciekawe- Magnumy AE zanim weszły do produkcji obsługiwały przez 2,5 roku kierunki Lyon-Normandia-Lyon dostarczając części do montażu samochodów osobowych. Najwięcej czasu pochłonęły prace nad ekologią- wszak te samochody przemierzają Europę wzdłuż i wszerz, a przebieg roczny przekracza 100 000km. Ekologia w tym przypadku to nie tylko wydalanie szkodliwych gazów, ale i akustyka. Norma dla UE w roku 1990 to było 84dB na zewnątrz, a Austria i Szwajcaria ograniczała ten limit do 80 dB. W Renault udało się to osiągnąć, ale trzeba zaznaczyć, że poziom hałasu w kabinie jest duży, a moim zdaniem za wysoki jak na pojazd, który wyraźnie ma oddzieloną kabinę od maszynowni.
Same kabiny dla kierowców są domami, nierzadko pierwszymi domami, transport do Hiszpanii i z powrotem w pojedynczej obsadzie pod warunkiem iż spedytor jest sprawny i nie ma jakiś świąt albo zakazów trwa minimum 7 dni, gdy Polska w UE nie była to minimum 10 dni(kolejki na granicach+odprawy celne wejściowe i ostateczne). Kabina Renault Magnum AE posiadała 8,8 metra sześciennego pojemności- to sporo. Udało się to uzyskać dzięki wyeliminowaniu tunelu silnikowego i maksymalizacji wysokości kabiny. Tą osadzono na 4 poduszkach(ciśnienie przednich 0,45 MPa, tylnych 0,35MPa). Prowadzenie wzdłużne zapewniają dwa łączniki, a poprzeczne- drążek reakcyjny.Poziomowanie zależy od 3 zaworów pneumatycznych, które regulują poziom kabiny w zależności od jej obciążenia i położenia. Zawieszenie te zresztą jest miękkie, jak to we francuskim wozie. Kabina ma stalowy szkielet zabezpieczony kataforezą, a elementy najbardziej narażone na proces korozji wykonane są z żywicy poliestrowej, wzmocnionej włóknem szklanym. Zresztą jak patrzycie na kabinę Renault Magnum to 21% jej powierzchni to blacha, 62% to tworzywa sztuczne(17% to szyby). Izolacja termiczna i akustyczna ustanowiona jest przez 8kg past głuszących, 16mm dywanu na podłodze kabiny pod która dodatkowo jest kauczuk o grubości 3mm. Tylną część kabiny gdzie ludzie śpią pokryta jest filcem o grubości 20-30mm, a ściany boczne wykładziną 12 milimetrową z półelastycznego poliuretanu. I mówcie co chcecie- w kabinie i tak jest głośno.
Aerodynamika- ma znaczenie jeśli chce się po łebkach zachować ekonomię spalania paliwa. Tutaj raczej nie ugrano na niej znacząco, gdyż mamy do czynienia z jeżdżącą ścianą wysoką na 3,77 metra. Opływ powietrza ułatwiają spojlery które jako tako wywalają to powietrze tak, aby od razu spotykało się z bocznymi ścianami naczepy, a nie dochodziło do zawirowań zaraz między kabiną, a jej frontową ścianą. Współczynnik oporu powietrza Cx dla RN Magnum wynosi 0,60
 Oszklenie za to zasługuje na nagrodę. Wielka szyba przednia (narażona bardzo na jakieś kamienie albo inne atrakcje będące na drogach) ma powierzchnię 2,95m2, a szyby boczne- prostokątne są znów pow. 0,72m2 każda. Nie zmienia to jednak faktu, że zaraz pod zderzakiem jest martwa strefa, a więc kierowcy osobówek, nie wciskać się na milimetry pod ciężarówkę, bo jadący nią kierowca nie widzi was, zwłaszcza gdy wpychacie się pod nią z prawa na lewo. Konstrukcja kabiny Magnum jest zgodna z normą ECE29- dach wytrzymuje siłę uderzenia odpowiadającej maksymalnemu obciążeniu przedniej osi, tylna ściana za to powinna wytrzymać uderzenie 200kg na każdą tonę ładunku. Teoretycznie też szyba przednia klejona nie powinna dopuszczać do wypadania przez nią osób (lepiej od razu skręcić sobie kark na niej), ale i tak zdarzało że pewni jego moście niezapięci w pasy wystrzeliwali przez nią niczym pocisk z samobieżnej artylerii rakietowej BM8 czyli Katiuszy- co jak się potem w kilku przypadkach okazywało- ratowało im życie.

Wchodzenie do kabiny jak na warunki europejskie jest oryginalne, przeniesione żywcem z amerykańskich caboverów, tudzież niektórzy sugerują lokomotywę, ale w lokomotywie drzwi są między poręczami, a nie na lewo od nich. Dolny próg drzwi jest na wysokości ok 1,70 metra. Stopnie jednak nie są przed przednią osią, a za nią. Jest ich 3 o wymiarach 41 x 19cm, a dodatkowo, aby nie wykazywać się słowiańską kreatywnością Francuzi przewidzieli charakterystyczne 2 obręcze z materiału przeciwpoślizgowego, samoczyszczącego i niekorodującego. W sumie jest 4 stopień- bezpośrednio pod drzwiami, a ten dodatkowo spełnia rolę zewnętrznego schowka. Przy okazji, jeśli takowa Magnuma nie była rozbita to na listwie pod kabiną blisko klamki powinna być nalepka ostrzegająca z przekreśloną dłonią. Same drzwi mają wymiar 150 x 95 cm, a ich klamka jest zbunkrowana pod ich dolną częścią. Ich prostokątny, regularny kształt zresztą pozwala na oddawanie moczu bez schodzenia na dół z tego 4ego właśnie stopnia. W gwoli typowo jankeskiego ostrzeżenia- nie szczać jednak podczas wiatru w plecy(tył pojazdu), bo mocz zaleje drzwi, gdyż te otwierają się konwencjonalnie, a nie tak jak w Starach 20 czy pierwszych Syrenach 100. Co jeszcze też mi się z resztą w nich podoba, lusterko jest przymocowane do słupka A, a nie do drzwi co umożliwia kontrolę tego co się dzieje z tyłu podczas robienia sztucznego przeciągu przez kabinę podczas upalnych dni.
Osoba mająca 187 cm wzrostu, po kabinie może przemieszczać się swobodnie bez przyjmowania małpich póz i bez zginania szyi tudzież garbienia się. Szerokość kabiny to 236 cm, a odległość od szyby przedniej do ściany tylnej to 202cm. Do tego wszystkiego mamy co najmniej jedno łóżko o wymiarach 190×75 cm. Górne montowane było na zamówienie, ale to raczej hamak był. Jako, iż Francuzi wyznają pewnego rodzaju narcyzm, to w wyposażeniu opcjonalnym znajdowało się lusterko montowane w centralnej górnej części ściany tylnej. Schowków było multum- razem 1000 litrów. W drzwiach, powyżej przedniej szyby, trzy zamykane pod łóżkiem, po bokach kabiny typu lotniczego+wnęka na napoje, dokładniej 2 litrową butelkę pet zaraz za lewarkiem zmiany biegów. Do całości dochodzi klimatyzacja i to automatyczna- regulacja temperatury z pokrętła, za dopłatą oferowano niezależne postojowe ogrzewanie. Powierzchnie przeszklone oczywiście można zakryć całkowicie żaluzjami- w standardzie przednia jest elektryczna i do pewnego poziomu stanowi osłonę przeciwsłoneczną, po zwolnieniu mechanicznej blokady schodzi niżej i może odizolować kierowcę od świata zewnętrznego w czasie odpoczynku. Żaluzje drzwi bocznych w standardzie były mechaniczne, za dopłatą- elektryczne. Ich skuteczność powoduje, iż nawet w środku dnia w kabinie jest ciemno. Dodatkowa taka żaluzja też występuje przy szyberdachu. To mi się tutaj podoba- można całkowicie się wyłączyć z tego co dzieje się na zewnątrz.

O ergonomię również zadbano. Kierownica o średnicy 46cm jest odchylana o 3deg od osi kolumny i wysuwa się o 4,2 cm. Pod nią rzecz jasna przełączniki zespolone- po lewej oświetlenia i klaksonu, po prawej wycieraczki + opcjonalnie dodatkowa dźwignia od Telmy. Pedały hamulca i akceleratora są stojące, sprzęgła – wiszący. Deska rozdzielcza jest wyrąbana siekierą, jednak otacza kierowcę, przy czym zachowano pewien kompromis, aby po kabinie można było się swobodnie przemieszczać Deska rozdzielcza obejmuje zależnie od wersji- prędkościomierz, obrotomierz, paliwomierz, temp. Cieczy chłodzącej i(właśnie to w pierwszych egzemplarzch- wskaźnik turbodoładowania). Na panelu bocznym jest wskaźnik ciśnienia oleju (który zaraz po przekręceniu klucza na zapłon wskazuje poziom oleju) i ciśnienie powietrza w dwóch obwodach hamulcowych. Wersja 500 konna posiada dodatkowo wyświetlacz komputera pokładowego, który wskazuje średnie spalanie, przebieg, prędkość średnią, temperaturę zewnętrzną, stan akumulatora i jaki dystans przejedziemy do następnego tankowania. Przy pneumatycznym zawieszeniu tylnej osi, w kabinie jest również pilot, którym można regulować jego wysokość, pod warunkiem, że nie przekracza się 20km/h. Fotel kierowcy jest zawieszony pneumatycznie, z możliwością regulacji wysokości, pochylenia oparcia, odległości od kierownicy, podparcia ud, a w wersji dodatkowej posiadają ogrzewanie i regulację twardości siedziska. Fotel pasażera ma siedzisko umieszczone 50 mm niżej niż fotel kierowcy, przy czym również może mieć zawieszenie pneumatyczne.
 Maszynownia, zajmuje się pierwszymi produkowanymi egzemplarzami, więc opisze pierwsze 2 silniki tu stosowane. Aby się do nich dostać, trzeba otworzyć tylną część osłon pod kabiną, która znajduje się zaraz za stopniami. Tam mamy bagnet olejowy- koło 1,5 m długości, oczywiście akumulatory(i to 2) oraz hydrauliczna pompa od podnoszenia kabiny. Umożliwia ona odchylenie kabiny do przodu o 71deg (rzecz jasna wcześniej należy posprzątać wszystkie luźne rzeczy przedmioty, które mogą spaść na przednią szybę robiąc na niej pająk. Tania to ona nie jest- co najmniej 5 tys). Między kołami nad przednią osią znajduje się silnik- oferowane początkowo były 2- jeden z rodziny Major R- MIDR 06.35.40 o pojemności 12 litrów i mocy 380KM przy 1900 obr/min z turbodoładowaniem i chłodzeniem powietrza doładowującego, bezpośredni wtrysk paliwa przez 5cio otworowe wtryskiwacze. Drugą opcją był Mack EE9-znany z Ultra i SuperLinerów- 16,4 litrowa jednostka V8 z 4ma głowicami(jedna na dwa gary) z turbodoładowaniem i intercoolerem o mocy wyjściowej 500KM przy 2100 obr/min. Oba silniki posiadają rozrząd OHV napędzany kołami zębatymi.
 Za silnikiem znajduje się sprzęgło, tutaj typu 43C DTP 31 000 uruchamiane hydraulicznie ze wspomaganiem pneumatycznym i samoczynną regulacją luzu. Pracująca część piasty sprzęgła jest niklowana, a sprężyny progresywne tłumią różnego rodzaju drgania na tarczy. Powierzchnia cierna wynosi 1976 cm sześc.
 
Skrzynia biegów B18 posiada 18 przełożeń do przodu(od 7,36 do 0,65), gdzie 16 z nich jest zsynchronizowanych, a dwa to ślimaki  (biegi o wysokim przełożeniu). Skrzynię tę nieco zmodyfikowano dla silnika EE9- zmieniono profil zazębienia kół oraz powiększono średnicę wałka wyjściowego ze skrzyni. Tylne mosty P1345 posiadają podwójną redukcję- moment obrotowy jest rozdzielony na stożkową przekładnie zębatą i reduktor o stałym przełożeniu 2,26:1. Rama pojazdu- która stanowi kręgosłup samochodu- wykonana jest z ceownikowych podłużnic- co ciekawe nity zastąpiono na nich połączeniami śrubowymi. Oś przednia znana jest z modeli Major- z tym, że występują tutaj dwie odmiany- 6,7 ton w ciągnikach siodłowych i 7,5 tony dla pojazdów ciężarowych(i niektórych ciągników). Różnice widać tylko w przekrojach odkuwek, mocowania i łożyskowanie są jednakowe. Przód zawieszony jest jak w większości ciężarówek, na resorach parabolicznych dwupiórowych, które są również połączone z ramą amortyzatorami teleskopowymi oraz stabilizatorem poprzecznym. Z tyłu- tutaj występowały albo resoraki, albo poduszki- Airtronic. Opcje zawieszeń na rysunku powyżej.
 

Układ hamulcowy-dwuobwodowy pneumatyczny. Z przodu tarcze średnicy 420mm z zaciskiem pływającym I samoczynną likwidacją luzu. Za dopłatą dostępny był ABS.

Renault Magnum znoszą próbę czasu. Części nie są przesadnie drogie, komfort nieporównywalny jeśli zestawimy AE z innymi autami tamtej epoki. Moim zdaniem jest to znośny wóz za niewygórowane pieniądze, choć aktualnie model ten szybciej spotkamy w Północnej Afryce, Rosji i na Bliskim Wschodzie, gdyż z Europy Zachodniej wypychają go normy spalania i ekologii.

Dane techniczne:


Silniki:

AE385ti
MIDR 06.35.40D
Poj.skokowa: 12 000ccm
OHV R6
275kW(380KM) przy 1 900 obr/min
1650 Nm przy 1 200 obr/min

AE 500 Mack
Mack EE9
Poj skokowa: 16 400 ccm
OHV V8
370kW(500KM) przy 2 100 obr/min
2000 Nm przy 1 200 obr/min

Skrzynia biegów:
RN B18
18 biegów + 2(16 zsynchronizowanych+ 2 C niezsynchronizowane + 2 wsteczne)

Most napędowy:
RN P1345 z możliwością blokady

Kombinacje:
4×2
6×2
6×4 LSW

Wymiary:

Ciągnik siodłowy 4×2 AE 385ti:
dług x wys x szer.: 5,05-6,7m x 3,77m x 2,48m
DMC: 40/44/50 ton
CS 6×4 AE 385 ti:
dług x wys x szer.: 6,232m x 3,77m x 2,48m
DMC: 40/44/50 ton

Poj. Zbiornika paliwa:


Standard: 500 litrów
Opcja: 950 litrów
Punkty smarowania podwozia: 19/ opcjonalnie centralne smarowanie.

Zawieszenie:

Przód: resory piórowe paraboliczne+ amortyzator teleskopowy+ stabilizator
Tył: Airtronic 2 poduszki pneumatyczne/oś lub resory paraboliczne piórowe