Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alfa Romeo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alfa Romeo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 kwietnia 2018

Alfa Romeo DOHC

Na samym początku trzeba sprecyzować, o które DOHC chodzi. Bialbero, jak to zwykli określać Włosi dotyczy silników rzędowych cztero i sześciocylindrowych. Tutaj poznacie ogólnikową historię właśnie tych rzędowych czwórek, które w olbrzymiej mierze przyczyniły się do budowy historii marki Alfa Romeo.


Satta Puliga, Luraghi, Chiti i Busso, to są nazwiska które powinny być znane zapalonym miłośnikom Alfa Romeo. Satta jako dyrektor nadzorował drogę jaką obrała powojenna Alfa , to on właśnie jest autorem słów „Alfa Romeo nie jest zwykłą fabryką samochodów, to rodzaj chorobliwego entuzjazmu do środka transportu”.

 To właśnie Satta Puliga zaklepywał takie projekty jak właśnie dwuwałkowa aluminiowa jednostka czterocylidnrowa, która przez co poniektórych fanów motoryzacji jest mylona z Fiatowskim silnikiem Lampredi. Jak ktoś ma wątpliwości niech spojrzy na te silniki, Lampredi ma pasek, Alfa ma łańcuch, ponadto jednostka Alfy jest całkowicie aluminiowa. Lampredi DOHC jest zdecydowanie popularniejszy, ale to dlatego, że zwyczajnie Alfowych DOHC powstało mniej.

Aby Satta mógł działać, musiał mieć przyzwolenie „prezydenta Alfa Romeo” jakim był Giuseppe Luraghi.



Dwuwałkowy silnik Alfy napędzał wiele legendarnych modeli tej marki- Giulietta 101, 750, 116, Giulia 105/115, Spider 105/115, kultowe w środowisku Alfisti transaxle typu 116/162. Sam blok znajdował się też w Alfach 164 i 155, ale do tego przejdę później. Motor V6 Busso nie zrobił tyle dobrego dla marki co właśnie ten czterocylindrowy agregat.

 Silnik o którym piszę to czterocylindrowa rzędowa jednostka, aluminiowa, 8 zaworowa z dwoma wałkami w głowicy napędzanymi dwurzędowym łańcuchem. Aluminiowa rzecz jasna w całości co po latach budzi podziw. W Mediolańskiej marce akurat obcowanie z tym materiałem to nie była pierwszyzna i to nawet w latach 50tych. W latach 20tych XX wieku w wyścigowej P2 stopu lekkiego użyto do odlania skrzyni korbowej, potem do misek olejowych które znajdowały się w 6 cylidnrowych rzędowkach DOHC z modeli 6C1500, dodatkowo ośmiocylindrowe rzędówki Vittorio Jano, które wykonały kawał dobrej solidnej roboty w motorsporcie spod znaku Alfa Romeo posiadały wszystkie nieruchome elementy z aluminium.

Skąd umiłowanie materiału zdecydowanie bardziej kruchego(kto kręcił śrubami w Alfowskich silnikach ten będzie wiedział o co chodzi) i mniej odpornego na wysokie temperatury? Przede wszystkim masa własna, a z temperaturą można sobie poradzić odpowiednio projektując kanały układu chłodzenia. Spalanie benzyny to około 900-1200 stopni Celsjusza, a temperatura topnienia aluminium to ~600 st.
Dzięki półkolistym komorom spalania udało się rozstawić zawory pod kątem 80 stopni, a między nimi pośrodku umieszczono świecę zapłonową(lekko pochylone względem kadłubu w stronę osi poprzecznej silnika). Spalanie stukowe w tym wypadku nie występowało, a zawory mogły mieć dużo większą średnicę niż w silnikach konkurencji, dzięki czemu więcej mieszanki mogło przepływać przez gar i efektowniej się wypalać. Już widać jak bardzo konstrukcja była opracowywana pod motorsport. Gdyby chodziło o zrobienie jeździdła na co dzień wrzucili by jeden wałek w głowicę i porobili dźwigienki, ale tu nad zaworami umieszczono wałki. Korzyścią tego rozwiązania na pewno jest zredukowanie ilości dodatkowego żelastwa, które bardziej hamuje niż rozkręca silnik, dzięki temu Bialbero miały wysokoobrotową charakterystykę. Nie ma się też co obawiać zużycia oleju nawet na poziomie litra na 1000- tu głowica jest skonstruowana tak, że prowadnice zaworowe mają zapewnione smarowanie olejem który ścieka po wałku- w momencie gdy olej dostanie się między prowadnicę a trzonek nie wraca z powrotem w górę głowicy tylko leci w dół do komory spalania, dlatego też tak ważne jest aby często w wiekowych Alfach sprawdzać olej i musi on być wysokiej jakości. Dodatkowo zawory w swoim trzonku wypełnione były sodem, aby zredukować znacznie temperaturę pracy.
 Ściągamy głowicę. Oczywiście zaczynając od zrzucenia jednego z dwóch łańcuchów, który obejmuje oba koła rozrządu. Blok wygląda zupełnie inaczej niż u konkurencji- nie mamy tutaj jednobryłowego klocka z otworami na tłoki- jest to aluminiowa wanna na układ chłodniczy z żeliwnymi tulejami z chromowaną powierzchnią wewnątrz. Jest to dość ważne, bo same tłoki wykonane były z aluminium, przez rożną rozszerzalność samych tulei i sworzni w tłoku są one nieco eliptyczne.

Mokre tuleje cylindrowe wykorzystano w późniejszych konstrukcjach jak V8 Chiti’ego czy V6 Busso- tuleja jest całkowicie otoczona przez płyn dzięki czemu szybciej oddaje ciepło, zatem silnik jest mniej wrażliwy na przegrzanie. Wał korbowy z kutej stali(w 2000 już azotowany) oparty jest na 5 podporach, na których znajdowały się hartowane panewki. W przypadku tych silników wyrwanie łożysk z zamka zdarzało się głównie przy laniu pozostałości kałowych zamiast oleju, albo zwyczajne zaniechaniu jego wymiany.
Na spodzie każdego silnika znajduje się miska olejowa. O ile w pierwszych latach był to faktycznie prosty pojemnik na lubrykant, tak już po 2 latach Włosi zrobili to po swojemu… nie kojarzę zbyt wielu samochodów, aby te proste, że je tak nazwę – naczynie było wykonane z dwóch osobnych aluminiowych odlewów. Demontując je z silnika po piaskowaniu można by było je umieścić w gablocie i podziwiać. Choć to tyczy się też całego silnika jako bryły- nie jest może to tak efektowny odlew jak Busso V6, ale widać tu Włoski niemal fanatyczny zmysł stylistyczny. Oczywiście nie chodziło tylko o samą stylistykę, aluminiowa miska jest lżejsza, użeberkowana oddaje szybciej gorąc z oleju, a odpowiednio prowadzone lamelki temperaturę tę jeszcze redukowały, ale uwaga! Bardzo często są one nisko zawieszone i bardzo łatwo jest je zerwać i to na fabrycznych nastawach zawieszenia. Co to dawało? Pałowany silnik nagrzewał się normalnie, w jeździe codziennej wskazówka temp oleju wstawała bardzo leniwie albo wcale, zimą utrapienie, gdyż ogrzewanie kabiny działało wtedy fatalnie- ale jak już wspominałem, w samych założeniach silnik ten miał trafić „na tor”.

 Zasilanie w paliwo odbywało się najczęściej nie przez jeden dychawiczny gaźnik o niewielkiej średnicy, a dwa, dwugardzielowce. Czyli jak prosto idzie wyliczyć na każdy cylinder przypadała jedna przepustnica. Gaźnik nie znajdował się „kilometr” od silnika i nie był łączony za pośrednictwem rur czy innego badziewia- właściwie to te gaźniki były kolektorem, bo zaraz pod nimi znajdowały się kanały dolotowe w bloku.
Wszystko co napisałem powyżej dotyczy silnika, który wyszedł w samochodzie dostępnym dla zwykłych śmiertelników. Właśnie za taką filozofią opowiadał się Satta Puliga i dlatego często sam mówię, że chodzi o silnik R4 Satta Puliga, mimo że on sam jedynie nadzorował pracę inżynierów takich jak Busso, Ricart i Hruska.

 Następną fazą ewolucji systemu zasilania był mechaniczny wtrysk paliwa, Alfa Romeo eksperymentowała z takowym już w latach 60tych, ale przy V8kach Chitiego. W latach 70tych zastosowanie tego patentu było konieczne, aby utrzymać się na rynku Amerykańskim gdzie zaostrzono normy ekologiczne i pojazdy z dwoma dwugardzielowymi gaźnikami były zwyczajnie niedopuszczalne. Wtrysk SPICA-Alfa Romeo, w porównaniu do gaźników pozwolił na precyzyjniejsze dawkowanie paliwa. Wtryskiwacz znajdował się między przepustnicą(po jednej na cylinder), a zaworem dolotowym, sama pompa napędzana była z paska. Ekologiczna regulacja odbijała się oczywiście negatywnie na osiąganej mocy, ale można było też nieco zaingerować w jej ustawienia i osiągnąć nieco wyższą moc jak przy gaźnikach. Samo to, że w Montrealu wtrysk SPICA wyciskał 200KM z 2.6 litra, a w GTA1300Junior udało się wycisnąć nieco więcej niż z wersji gaźnikowej.

 Wspomnienie o CEM

CEM w założeniach miał znacznie ograniczyć zużycie paliwa, dlatego opracowano moduł który powodował, że na biegu jałowym Bialbero pracował na 2, a nie 4 cylindrach. Oczywiście wszystko szlag trafił, bo cały ten układ nie dość że był drogi w opracowaniu i produkcji był też niezwykle zawodny- mniej pieniędzy pochłaniał system Boscha, w ten o to sposób C.E.M został zarzucony, a do Bialbero wrzucono elektroniczny wtrysk paliwa Motronic.
 Ewolucja pojemności skokowej


W latach 50tych w Giulieccie 750/101 Bialbero występował jedynie w pojemności 1290 cm osiągając od 58 do 90KM w zależności od zasilania. W latach 60tych XX wieku gdy weszła Giulia powiększono agregat do 1570 ccm. Blok był delikatnie wyższy niż przy 1300, ale nie trzeba było ruszać układu tłokowo korbowego. Moc osiągana to 92 KM przy 6200 obr/min, a to była jedna z niższych osiąganych przy tej pojemności w Alfie, rok później w Giulii TI Super silnik ten osiągał 113 KM przy dwóch 45kach Webera DCOE i z ostrzejszymi krzywkami zaworowymi. To jednak nie koniec, bo dopiero teraz przejdę do nieco wyczynowej strony tej jednostki- po zastosowaniu dwóch świec na cylinder w TZ2 pękła bariera 100KM z litra pojemności i to w wolnymssaku- tutaj wykręcono 170KM przy 7500 obr/min, w torowej GTA Corsa moc była bardzo podobna. Na tej bazie też powstała GTA-SA z dwoma turbosprężarkami- moc 220 KM przy …. 7800 obr/min. Ferrari F40 przy swoich dwóch turbinach kręciło się do 7000 obr …

 Następna ewolucja pojemności była w 1967 roku- zwiększenie do 1779 ccm (dla zmyły zwanego 1750 ku pamieci modeli przedwojennych) nieco utemperowało bezkompromisowy i agresywny charakter jednostki. Moc była niemal identyczna jak przy 1600, ale moment obrotowy dostępny był szybciej i większej ilości, idealnie pasował do Giulii Berlina, choć spotkać można go było też w GT. Nie był on też tak popularny w sprocie samochodowym jak jego mniejsi bracia, ale nie oznacza, że nie zanotował żadnych startów. Alfa GTAm posiadała właśnie jednostkę 1779 powiększoną (stąd te „m” od maggiorata) do 1985ccm. Do tego motoru wsadzono również turbosprężarkę, ale dopiero w latach 80tych.
 Lata 70 i 80te miały fioła na punkcie turbo, wszystko co miało być ekstra w swojej nazwie posiadało „turbo”, nawet coś co nie było związane z motoryzacją. Alfa Romeo długo opierała się przed wprowadzaniem turbodoładowania do samochodów seryjnych. Giulietta/Alfetta Turbodelta, to nie są przecież cywilne Alfy, to modele poddane tuningowi w firmie Autodelta z Udine, który to był autoryzowany przez producenta, można więc powiedzieć śmiało, że to 75 1.8 Turbo było pierwszą Alfą z doładowaniem. I to dopiero w tak symbolicznym roku jak 1987, czyli wtedy kiedy markę przejął Fiat, do tej pory skupiano się głównie na osiąganiu mocy bez użycia wirników.

Alfa 75 1.8i Turbo została odprężona, wrzucono wielopunktowy wtrysk, elektroniczne sterowanie doładowaniem i intercooler- cóż…wypluła 155 KM, a przy wersji QV udało się uzyskać 165KM. Wyczynowe TurboEvoluzione osiągały i 280KM oraz 441 Nm, Superturismo nawet 390KM, ale jak to wspominałem przy okazji Alfy 75- modele te nie zrobiły za dużej kariery w motorsporcie.

Najwyższa pojemność osiągana z Bialbero Alfa Romeo to 1962 ccm. Ten już odznaczał się wysoką kulturą pracy, nie poszli w moc. Od robienia porzadków na torze były te dwa najmniejsze i najagresywniejsze silniki 1300 i 1600, przy 2000 skupiono się na w miare cywilizowanej jeździe. Oczywiście potencjał w przeróbkach pozostał, po dokonaniu odpowiednich regulacji zapłonu i wałków udawało się zbliżyc do nieco bardziej dzikiego charakteru 1600 przy zauważalnym przyroście mocy, ale wtedy traciło się pewną uniwersalność tego motoru. Wiadomo, że po mieście nie zawsze chce nam się jeździć pod tzw”odcinę”, są dni gdzie styrani z pracy chcemy po prostu spokojnie dojechać do domu, właśnie dwulitrówka w tym była niezastąpiona. Mogliśmy jechać spokojnie, ale też bardziej dziko wkręcając go nieco konkretniej w obroty, bo cała rodzina tychże silników należała do wysokoobrotowców, nawet jak postanowiono je nieco wykastrować.
Wstęp do zmiennej fazy rozrządu

Już w 1981 roku Alfa Romeo do modelu Spider 2.0 Veloce wprowadziła zmienne fazy rozrzadu. Wariator w tejże uruchamiany był przez odśrodkowy zawór, który po otwarciu wpuszczał olej, nieco zmieniając położenie wałka rozrzadu względem koła napędzanego łańcuchem. W Alfeccie 2.0 QO w wariatorze tenże zaworek otwierany był przez elektromagnes. Po co to wszystko? Zmienne fazy rozrzadu przestawiając wałek nawet o 32 stopnie przy wyższej prędkości obrotowej opóźnia zamknięcie zaworów dolotowych więc i cylindry znacznie dłuzej zasilane są mieszanką paliwowo powietrzną. Dało to przyrost momentu obrotowego przy równoczesnym zredukowaniu ilości spalanego paliwa.
 Dwie świece na cylinder

 Twin Spark to coś co wyróżniało Alfę pośród wielu producentów. Właściwie dwie świece na cylinder obecne były w wyczynowych Alfach od 1914 roku. Model Gran Prix nie dość, że właśnie takowy zapłon posiadał to w głowicy na jeden cylinder przypadały 4 zawory, co na krótko przed wybuchem wielkiej wojny było mega osiągnięciem. Później modele P1, wspominana już Tubolare Zagato, czy też Giulie GTA. O ile przed wojną dwa układy zapłonowe były stosowane, aby po awarii jednego można było dojechać do mety, tak później zanotowano, że silnik ma lepszy bilans cieplny, mieszanka spalana była dokładniej i szybciej dzięki czemu można było utrzymywać wysokie prędkości obrotowe silnika niemal eliminując ilości niespalonego paliwa, które wpadało w wydech.

 Pierwszy Twin Spark na bloku Bialbero wszedł w Alfie 75. Tu już zawory względem siebie pochylone były pod kątem 46 stopni. Tradycyjne DOHC, 8 jednakowych świec w połączeniu ze zmiennymi fazami rozrządu i elektronicznym wtryskiem paliwa dało 148 KM przy 5800 obr, co na wolnego ssaka na 8 zaworach jest dużym osiągnięciem. Silnik ten znalazł również zastosowanie w przednionapędowych 164(do końca produkcji) i 155 (poj 1.7(bez wariatora), 1.8 i 2.0) do 1995 roku. Jedyna modyfikacja dwulitrówki to zwiększenie pojemności z 1962ccm do 1995 przez zmianę średnicy i skoku z 84×88,5 na 84×90.
Ostatnim tchnieniem Twin Sparków 8v opartych na bloku klasycznego bialbero to Alfa Romeo 164, która to produkowana była do 1997 roku. Klasyczne DOHC bez głowicy z dwoma świecami dokonało żywota w Spiderze 115 z 1994 roku. To są ostatnie auta jakie można nabyć z powyżej opisanymi silnikami. Mały języczek uwagi przy 2 litrówkach- są bardzo podatne na awarię uszczelek pod głowicą. Wysoki aluminiowy, bardziej rozszerzalny termicznie blok i żeliwne mniej rozszerzalne tuleje cylindrowe na zimno „wypychają” głowicę od bloku, po rozgrzaniu wszystko jest w normie. Dlatego też często majonez na korku pojawia się w układzie chłodzenia.
 Na koniec jedna uwaga:

Twin Spark 8v to nie jest ten sam silnik co Twin Spark 16v i poza nazwą oraz dwoma świecami na cylinder nic je nie łączy.

 


niedziela, 11 marca 2018

Alfa Romeo Alfasud- czy to był początek końca?

Ogólnie uważa się, że to od Alfasuda rozpoczną się historia przednionapędowych Alf. Po części… tak, o ile mówimy o tej oficjalnej części marketingowej, bo już w latach 50tych na deskach kreślarskich powstała koncepcja silnika 2 cylindrowego, ustawionego poprzecznie do kierunku jazdy z przodu. Pomyślicie, skąd dwucylindrowiec w Alfie? Giuseppe Busso planował uciąć rzędową czwórkę Satta Puligi, która wtedy dopiero miała wejść do Giulietty. Ostatecznie nie dopuszczono pomysłu do fazy prototypu, bo zarząd obawiał się zbyt wysokich kosztów wobec spodziewanych zysków.

Drugie podejście było w latach sześćdziesiątych. Karoseria  Renault 8 ze Scudetto kryła 4 cylindrowca o pojemności równo 1 litra i mocy 52 KM umieszczonego poprzecznie z przodu. Cztero biegowa skrzynia pozwalała się rozpędzić do 130 km/h. Ten projekt nie wyszedł po za stadium prototypu, mimo iż starczył jeden podpis. Po latach dopiero wyszło, że powodem była pewna dżentelmeńska umowa między zarządami Fiata i Alfy. Mianowicie Ci pierwsi mieli nie włazić na rynek aut sportowych oraz sportowych sedanów, a Ci drudzy mieli odpuścić sobie rynek małych samochodów dla ludu.

W 1968, aby wstrzymać masową emigrację młodych ludzi z biednego południa na wysoko rozwiniętą przemysłowo północ Włoch, postanowiono ówczesne zakłady Alfa Romeo Avio rozbudować do pełnowartościowej fabryki samochodów.

Pomigliano d’Arco(przeniesiono tam produkcję Fiata Pandy) na „Dzień dobry” pochłonęło 300 bilionów Lirów. Pospiesznie też dobierano załogę, ze 130 000 aplikacji rozpatrzono pozytywnie 16 000. Głównym problemem nowej kadry było ich zupełne nieprzygotowanie do jakichkolwiek czynności mechanicznych, a mieli składać samochody raczej skomplikowane technicznie. Oczywiście oddelegowywano ich na przeszkolenia do Arese, ale gdy ówcześni pracownicy zetknęli się z pracownikami z południa(pomijając ogólny stosunek tych z Lombardii, Piemontu i Padanii do tych tam z regionów poniżej Rzymu) to nie mieli oni zbyt optymistycznych zapatrywań na przyszłość. Rząd Włoski cisnął jednak dalej, a gdy FIAT dowiedział się po co Alfie taki moloch w regionie raczej średnio rozwiniętym, wpadł w szał.
 Umowa o której wspomniałem wyżej stała się nieważna. Koncern z Turynu na wszelki możliwy sposób starał się zatrzymać projekt Alfasuda posądzając najpierw Arese o kradzież planów, a swoich pracowników nawet o zdradę, apelowali do gubernatorów, sprawa otarła się grube polityczne ryby. Ale, żeby nie było- FIAT pierwszy zaczął, najpierw w 67 roku powstało Dino, na spółkę z Ferrari, a od 1969 klepali dużego sedana, limuzynę, model 130. Zarzuty o zdradę jednakowoż nie były bezpodstawne, głównym projektantem nowego kompaktu Alfy był Austriak Rudolf Hruska, który to wcześniej był konsultantem Fiata. Oprócz niego w projekcie uczestniczyli Carlo Bossaglia(silnik), Federico Hoffman(zawieszenie) oraz Giorgetto Giugiaro (nadwozie).

Mimo, że ich projekt taniego, przednionapędowego kompaktu, był gotowy w 1968 roku, premiera znacząco się opóźniła. To jest jednak jeszcze mały miki, mimo, że odbyła się w 1971 roku w Turynie(ileż w tym trollingu, biorąc pod uwagę jaka marka tam ma siedzibę główną) to pierwsze egzemplarze w ogóle zjechały z taśm dopiero rok później. Powodem opóźnienia była następna fala strajków, protestów, a południowo włoska mentalność sytuację jeszcze pogarszała. Planowano, że dziennie z taśmy zjeżdżać będzie 500 nowych Alfasudów- w rzeczywistości było w najlepszym wypadku 70 egzemplarzy. Nie dość, że powstawało ich za mało, to dodatkowo były katastrofalnej jakości. Nie chodzi już o odpadające klamki, niedokręcone błotniki czy luzy w nowych pojazdach.

Odbiło się to na reputacji marki Alfa Romeo, właściciele nowych egzemplarzy wręcz zrażali się do tego modelu i wszystkich innych oferowanych wtedy również. W bardzo szybkim czasie Alfasudy zżerała korozja, na internecie nawet krąży zdjęcie 8 letniego auta z dziurami w drzwiach. Problem był w samej fabryce, przykładem może być jak pewni pracownicy lakierni odmówili dalszej pracy z powodów sanitarnych. Protest przedłużył się wstrzymując produkcję, ale większym problemem było to, że przygotowane gołe nadwozia bez żadnej warstwy lakierniczej i zabezpieczenia stały na dworze, będąc narażone po pierwsze – na deszcz, a po drugie słony powiew wiatru znad morza. Wyda wam się to absurdalne, ale po tym jak lakiernia wznowiła pracę nikt się nie przejął, że podkład kładziono na świeże ognisko korozji. Stąd też wzięło się powiedzenie o „rdzewieniu na prospektach reklamowych”.
 (zdjęcie powyżej, to nie jest stary egzemplarz ze stodoły, to niespełna sześcioletnia Alfa z przebiegiem 88 000km)

Dealerzy zgłaszali przeróżne problemy- pękające progi i podszybia. Wszystko przez korozję, a sytuację doprawiały wypadające przednie szyby. Pierwsze egzemplarze miały „klejonki”, ale tam na południu stwierdzili, że nie chce im się w to bawić, więc późniejsze już egzemplarze miały szyby osadzone w uszczelkach. Biedniejąca Alfa Romeo musiała kupować stal ze Związku Radzieckiego, a bogate ilości węgla w niej zawarte wróżyły jeszcze większe problemy z korozją niż dotychczas. Klienci też reklamowali pęknięcia kokpitów, odpadające tapicerki i koszmarne problemy z elektryką, która jeszcze nie poczuła nawet dobrze wilgoci.


Czy piszę o starym strupie? Nie, to wszystko to relacje ówczesnych klientów, którzy kupowali nowe samochody. Zostawmy jednak w spokoju te…”drobnostki”, poza tym dla ekologów to synonim auta idealnego, bo bio-degradowalnego. Skupmy się teraz na konstrukcji.

Filozofia, która przewodziła projektowi Alfasuda dominuje w Alfie Romeo dzisiaj, tj. zbudować tani, przednionapędowy, dostępny dla przeciętnych zjadaczy chleba pojazd, zachowując pewien sportowy i duchowy poziom Alfa Romeo.

Idea była dobra, FIAT za pośrednictwem Autobianchi udowodnił, że produkcja auta z silnikiem umieszczonym poprzecznie nad napędzającą osią przednią wcale nie jest drogie, a wręcz przeciwnie. Przy czym przednionapędówki są zdecydowanie prostsze w prowadzeniu, a motoryzacja staje się bardziej dostępna dla ludzi, którzy wcześniej jazdy samochodem zwyczajnie się bali.


Alfasud pierwszej serii to pięciodrzwiowy hatchback z napędem na przód. Silnik jednakowoż umieszczony był wzdłużnie do kierunku jazdy, a do tego nie była to jakaś tam przeprojektowana, pomniejszona lub ucięta rzędówka. Tutaj urzędował czterocylindrowy agregat w układzie przeciwsobnym i jest to debiut tego typu jednostki w ogólnie sprzedawanych Alfach. Charakter, a do tego gardłowy głęboki, basowy dźwięk tej gaźnikowej jednostki powodował, że niektórzy Alfiści w swej pasji stali się ogólnie uznawanymi masochistami. Ogólnie Ci co mają porównanie między pierwszymi  słabszymi bokserami, a tymi późniejszymi mocniejszymi często uważają, że to te wcześniejsze powodowały silniejsze stawianie włosów i mrowienie w jądrach, właśnie przez to, że gaźnik leje do końca, nie zastanawiając się czy spowoduje stopnienie lodowców, wymarcie rzadkiego gatunku ptaków czy debet rachunku paliwowego w przeciwieństwie do wtrysków, które bardziej „robotyzowały” tę świetną jednostkę. Tym samym chcę zaznaczyć, że 8 zaworowe boksery nie miały tych problemów co późniejsze 16 zaworówki z układem tłokowo korbowym.  Przy pojemności 1186 ccm, z jednym wałkiem w głowicy(były dwie) i 8 zaworami osiągał 63 KM mocy, co moim zdaniem nie jest złym wynikiem, zwłaszcza, że w pełni sprawny egzemplarz osiągał 153 km/h przy 4 biegowej ręcznej skrzyni. Hamulce tarczowe były przy wszystkich kołach, co w tym segmencie wtedy i nawet nieco później było rzadkością. Recenzje za prowadzenie, ogólny charakter, czy przestrzeń życiową wewnątrz model zbierał pozytywne, ale jakość montażu pozostawiała wiele do życzenia i często rzutowała na ogólną ocenę, zaś brak obrotomierza w pierwszych egzemplarzach powodował, że Alfisti czuli się jakoś dziwnie.
 Rok po zjechaniu pierwszego Alfasuda pojawiła się odmiana dwudrzwiowa. Miała ona przede wszystkim okrągłe reflektory, dokładki sugerujące przeznaczenie sportowe, a w tablicy rozdzielczej umieszczono obrotomierz, wskaźnik temperatury i ciśnienia oleju. Najważniejsze, że do standardowego 1.2 wrzucono ostrzejsze wałki rozrządu, a za zasilanie odpowiadał gaźnik Webera, co dało 68 KM. To był motor zarezerwowany tylko dla tej odmiany, w późniejszych latach wchodziły opcje 5 drzwiowe Lusso(czyli bardziej luksusowe, ale też z 5 biegową skrzynią) oraz Giardinetta, która była trzydrzwiowym kombi ze składanymi fotelami, obie z wariantem 63 konnym. Ostatnia z nich nie odniosła sukcesu rynkowego, mimo, że podłoga bagażnika była wyłożona produktem drewnopodobnym, a duży otwór załadunkowy zwiększał jej funkcjonalność. Głównym powodem była cena.

Przez ogólnie katastrofalną sytuacją w fabryce, dopiero w 1978 roku rozszerzono nieco gammę silników. Alfasud Super oprócz teoretycznie staranniejszego wykonania(o matko, jak to brzmi) i 5 biegowej skrzyni otrzymał powiększoną do 1351 ccm jednostkę o mocy 71 koni, oraz drugą o pojemności 1474 ccm i mocy już 84KM. Wtedy też równolegle z odmianą TI sprzedawana była inna trzydrzwiówka, bardziej nawiązująca do stylizacji ówczesnych Alfett- model Sudsprint.

Początkowo oprócz samego designu nie wyróżniał się niczym nadzwyczajnym z wyjątkiem ceny, rok później dopisano do nazwy „Veloce”, co oznaczało w wielkim skrócie dołożenie po jednym gaźniku, dzięki czemu silnik 1.3 osiągał już 86 koni, a 1.5 – 95KM. Nie da się nie wspomnieć przy okazji, że właśnie na bazie tego pojazdu zbudowano prototyp mający wystartować w rajdowej grupie B, z widlastą szóstką za przednimi fotelami. Na samym prototypie jednak się skończyło, głównie dlatego, że Arese nie było stać na wyprodukowanie drogowych wersji(albo nie chcieli wyrobu z Północnych Włoch jakim była widlasta szóstka, skojarzyć z tym budowanych przez leni z południa, nadwoziem).


W latach osiemdziesiątych, gdy kryzys w Alfie miał się lepiej niż pleśń na francuskich serach, silnik 1.5 zyskał nieco ostrzejszą charakterystykę i doszedł do 105KM. Ten wariant znalazł się  w produkowanej w RPA Alfasud Export GTA oraz montowanych pod Neapolem 1.5 TI QV i Sprint QV. Ten ostatni „ciągnął” do samego wygaszenia produkcji Alfasudów w ogóle, a końcowa seria już z silnikiem 1.7 osiągała 114KM i przekraczała barierę 200km/h.


Czy Alfasud była początkiem końca? Pomęczę Was liczbami- samo zbudowanie fabryki w miejscu tej starej po „lotnikach” kosztowało 300 bilionów Lirów, zaprojektowanie wozu i wdrożenie go do produkcji, łącznie z jazdami prototypowymi, gdzie te prototypy wykazały się bardziej niezawodne i lepszej jakości niż produkt finalny – 60 bilionów lirów. Dołóżmy do tego, że nigdy nie osiągnięto ani zakładanej wielkości produkcji, ani jakości. Biorąc pod uwagę, że tego charakternego dziadostwa powstało ponad (uwaga!) milion egzemplarzy(dokładniej 1 017 387), a w ostatecznym rozrachunku do każdego „firma” jeszcze dopłacała w erze ogólnej mody strajkowania i olewania roboty, postawione w temacie pytanie, staje się retoryczne.


Pomigliano d’Arco jest fabryką silnie polityczną. Niedawno to właśnie tam przeniesiono z Bielska produkcję Fiata Pandy, bo tamtejsi pracownicy postraszyli, że zaczną robić to co umieją najlepiej- czyli strajkować, jeśli ktoś odważy się ich zwolnić, a było to realne zwłaszcza, że w tamtym czasie  Alfa Romeo oferowała jedynie 2 modele. Zanim jednakowoż zaczniecie rzucać mięsem i obelgami muszę dodać, iż montowano tam między innymi Alfy 33, 145/6, 155, 156 oraz 159. W tej ostatniej, gdy pracowałem w jednym z salonów samochodowych zauważyłem tego „ducha” prosto stamtąd. Egzemplarz był co najmniej feralny- wciśnięty ze zwykła siłą przycisk radia został w obudowie,  a szczotkowane aluminium było krzywo nałożone, nitki które zszywały tapicerkę wystawały jak w starej rozprutej koszulce. Szczęśliwie 159 jest znacznie wyżej oceniana przez swoją niezawodność niż wcześniejsze modele Alfy, jednak ta pochodząca z Kampanii mentalność i luźne podejście do pracy dawały się tu zauważyć mimo wszystko.

Na sam koniec nasuwa się pytanie. Czy Ty/ja chciałbym/chciałbyś posiadać Alfasuda, mimo tego co zostało tu napisane?

W moim przypadku odpowiedź brzmi…tak. Nie jest winą modelu, że całością rządziła polityka, a posuwając się dalej, czasami się zastanawiam, czy celowo nie chciano zdewaluować wartości Alfa Romeo, aby ją łatwiej opchnąć. Sam samochód ma charyzmę jakiej nie ma żaden inny kompakt, a bokser na gaźnikach nie oznacza byle jakiego silnika. Przerażać może podatność na korozję, ale bądźmy realistami- najsłabsze egzemplarze już dawno wielokrotnie przerobione zostały na żyletki, ewentualnie zamieciono je z podłogi lub użyźniły glebę. To co zostało z pewnością jest po blacharskich reanimacjach, naprawach, a Ci bardziej kumaci zakonserwowali je odpowiednio. Kwestia ceny… cóż… te w rudych odcieniach będą tanie, ale zadbane trzymają wartość i będą tylko drożeć.Wasze odpowiedzi na te pytanie mile widziane są w komentarzach pod notką.


Wyścigowe Alfasudy:

Alfasudy wbrew temu, że niszczyły jak tylko mogły opinię o Alfa Romeo, występowały w wersjach wyścigowych. Alfasud Trofeo miało własną serię wyścigową. Nadwozie TI z silnikiem 1.3 otrzymało klatkę bezpieczeństwa, kubełkowy fotel, nowe obręcze oraz co najważniejsze wzmocniony silnik. Pierwsze odmiany z Weberami IDF44 osiągały 115KM, a od 1981 roku nawet 128KM. Ostatni wariant przekraczał 200km/h na długich prostych.

Nadwozie SudSprint również doczekało się odmiany Trofeo- tutaj z silnika 1.5 wyciskano 145-148KM przy 8000 obr/min.


Przygotowaniem Alfasudów do torowych pojedynków zajmowała się Autodelta Udine.

Dane techniczne wybranych egzemplarzy:



Alfa Romeo Alfasud 1.2
Silnik: Benzynowy
Poj skokowa: 1186 ccm
Il cylindrów, układ: 4, przeciwsobny
Stopień sprężania: 8,8:1
Śr x skok: 80 x 59
Rozrząd: SOHC 8v, pasek
Zasilanie: Gaźnik Solex C32DISA21
Moc maksymalna: 63 KM przy 6000 obr/m
Moment obrotowy: 83 Nm przy 3500 o/min
Skrzynia biegów: Ręczna,4
Napęd: FWD
Masa własna: 830 kg
V max: 152 km/h




Alfa Romeo Alfasud 1.2 TI
Silnik: Benzynowy
Poj skokowa: 1186 ccm
Il cylindrów, układ: 4, przeciwsobny
Stopień sprężania: 9,0:1
Śr x skok: 80 x 59
Rozrząd: SOHC 8v, pasek
Zasilanie: Gaźnik Weber 32DIR61/250
Moc maksymalna: 68 KM przy 6000 obr/m
Moment obrotowy: 90 Nm przy 3200 o/min
Skrzynia biegów: Ręczna,5
Napęd: FWD
Masa własna: 810 kg
V max: 161 km/h


Alfa Romeo Alfasud 1.3 TI
Silnik: Benzynowy
Poj skokowa: 1286 ccm
Il cylindrów, układ: 4, przeciwsobny
Stopień sprężania: 9,0:1
Śr x skok: 80 x 59
Rozrząd: SOHC 8v, pasek
Zasilanie: Gaźnik Weber 32DIR61/250
Moc maksymalna: 75 KM przy 6000 obr/m
Moment obrotowy: 103 Nm przy 3500 o/min
Skrzynia biegów: Ręczna,5
Napęd: FWD
Masa własna: 860 kg
V max: 169 km/h


Alfa Romeo Alfasud Super 1.5
Silnik: Benzynowy
Poj skokowa: 1474 ccm
Il cylindrów, układ: 4, przeciwsobny
Stopień sprężania: 9,0:1
Śr x skok: 84 x 67,2
Rozrząd: SOHC 8v, pasek
Zasilanie: Gaźnik Weber 32DIR71/250
Moc maksymalna: 84 KM przy 5800 obr/m
Moment obrotowy: 121 Nm przy 3500 o/min
Skrzynia biegów: Ręczna,5
Napęd: FWD
Masa własna: 895 kg
V max: 170 km/h



Alfa Romeo Alfasud Sprint 1.5 Veloce
Silnik: Benzynowy
Poj skokowa: 1490 ccm
Il cylindrów, układ: 4, przeciwsobny
Stopień sprężania: 9,5:1
Śr x skok: 84 x 67,2
Rozrząd: SOHC 8v, pasek
Zasilanie: 2 x Gaźnik Weber 32DIR61/100 lub 71/250
Moc maksymalna: 95 KM przy 6000 obr/m
Moment obrotowy: 130 Nm przy 4000 o/min
Skrzynia biegów: Ręczna,5
Napęd: FWD
Masa własna: 915 kg
V max: 175 km/h

Alfa Romeo Alfasud 1.5 Ti QV
Silnik: Benzynowy
Poj skokowa: 1490 ccm
Il cylindrów, układ: 4, przeciwsobny
Stopień sprężania: 9,5:1
Śr x skok: 84 x 67,2
Rozrząd: SOHC 8v, pasek
Zasilanie: Gaźnik Weber 32DIR61/100 lub 71/250
Moc maksymalna: 105 KM przy 6000 obr/m
Moment obrotowy: 133 Nm przy 4000 o/min
Skrzynia biegów: Ręczna,5
Napęd: FWD
Masa własna: 895 kg
V max: 185 km/h



Alfa Romeo Alfasud Sprint 1.7QV
Silnik: Benzynowy
Poj skokowa: 1712 ccm
Il cylindrów, układ: 4, przeciwsobny
Stopień sprężania: 9,5:1
Śr x skok: 87 x 72
Rozrząd: SOHC 8v, pasek
Zasilanie: 2 x Gaźnik Weber 32DIR62/100
Moc maksymalna: 118 KM przy 5800 obr/m
Moment obrotowy: 148 Nm przy 3500 o/min
Skrzynia biegów: Ręczna,5
Napęd: FWD
Masa własna: 915 kg
V max: 202 km/h

Alfa Romeo w Le Mans i Spa Francorchamps.

Le Mans….to nie tylko miasto, dla fanów motorsportu kojarzy się z 24 godzinnym wyścigiem, który jest zbiorowym wysiłkiem maszyn, kierowców, inżynierów i mechaników. Fenomen tego wydarzenia mógłby być tematem w wielu pracach dyplomowych, bo przecie całą dobę ścigają się na Daytonie, Dubaiu, Nurburgring Norschleife, kiedyś na Zolder, ale są takie dwa tory na których owe zwody mają w sobie coś głębszego niż tylko uganianie się w kółko za sobą… to są właśnie Circuit de la Sarthe i Spa Francorchamps.

O Spa swojego czasu pisałem osobny artykuł, do dziś ten tor buduje respekt. Ardeny, lasy i wynurzające się zza mgieł asfaltowe zakręty Stavelot, Blanchimot, Eau Rouge i Raidillion. Dzisiejsza pętla to dosłownie połowa dystansu jaki ten tor oficjalnie miał jeszcze 40 lat temu. Podobnie jak Circuit de la Sarthe korzystał z dróg publicznych, był niebywale szybki, bo dystans owych 14 kilometrów najszybciej pokonała Matra w 1973 roku wykręcając czas 3:13,400.

Circuit de la Sarthe natomiast nie zmieniał się tak bardzo, najbardziej zauważalne modyfikacje są na prostej Les Hunaudierres, gdzie pojawiły się szykany, ale tylko dlatego, że zdarzały się „latające” i to dosłownie protoypy. 7 km prostej to dystans, na którym można było bić wiele rekordów, ale trzeba dodać, że owa Les Hunaudierres to na codzień droga publiczna nr D338, asfalt nie jest tu idealnie gładki i wystarczy lekkie podwianie samochodu LMP1 aby ten wzbił się w powietrze.


Alfa Romeo w Le Mans pierwszy raz pojawiła się w 1931 roku z modelem 8C2300LM. Samochód ten był wyposażony w doładowany mechanicznie, 8 cylindrowy rzędowy silnik projektu Vittorio Jano. Moc 165KM, choć niektóre źródła podają, że nawet 180. Do startu wystawiono 3 egzemplarze, niestety pierwszy odpadł po kwalifikacjach z powodu awarii silnika, drugi na 99 okrążeniu uległ wypadkowi, natomiast trzeci…z przewagą 100 kilometrów nad drugim Mercedesem SSK zwyciężył w wyścigu.
 W 1932 pętla Circuit de la Sarthe przypominała już tę dzisiejszą..bez szykan na Les Hunaudierres, bez zakrętów Forda i przy moście Dunlopa, który ówcześnie nie istniał. Trzeba zaznaczyć, że startował wtedy Polski team „Count Stanislaw Czajkowski” , który po 180 okrążeniach musiał niestety wycofać się z wyścigu…a szkoda, bo mieli by co najmniej podium, gdyż tyle samo okrążeń zrobił zakwalifikowany na 3 miejscu team Arthur W.Fox, na Talbocie AV105. Pierwsze dwa miejsca zajęły właśnie Alfy Romeo, pierwsza z prywatnego zespołu Raymond Sommer, drugie przez fabryczny team z 2 okrążeniami straty do lidera.

W 1933 doszło do dubletu fabrycznego teamu Alfa Romeo. W 24 godziny oba samochody pokonały 233 okrążenia- pierwszy kierowany przez Raymonda Sommera i Tazio Nuvolari, a drugi przez Luigi Chinetti i Philippe de Gunsburg. Zaraz za nimi uplasowała się również Alfa Romeo z teamu Arthur W Fox z 8 okrążeniami straty. Niektóre źródła podają, że startujące fabrycznie modele były zmodyfikowane przez Scuderia Ferrari i miały powiększoną pojemność skokową do 2600ccm.


W 1934 nie było już fabrycznego zespołu Alfa Romeo, prywaciarze natomiast po pokonaniu 213 okrążeń na 2300LM zwyciężyli pokonując Brytyjskie Riley’e.


W 1935 … Alfa nie była pierwsza, ALE nie była to porażka bo w sumie w kategorii aut do 3 litrów Alfa Romeo była pierwsza, lecz druga w generalce za Meadowsem 4.5 litra. Jakby nie patrzył był to wynik korzystny, zwłaszcza, że w klasie do 2 litrów pierwsze miejsce zdobyła 6C (w generalce na 6 miejscu).


Alfa Romeo wróciła dopiero w 1938 roku, niestety żaden ze startujących modeli (Alfa Romeo8C2900B Touring i Alfa Romeo 2300 Monza) nie ukończył wyścigu, podobnie było w 1939 roku, gdzie wystawiono model 6C2500SS.


Trzeba przyznać, że to była prawdziwa złota era marki Alfa Romeo. Robiła wiatrak z konkurencji na Gran Prix, w Le Mans dominowała pierwszą połowę dekady, natomiast na Spa przegrywała tylko dwa razy, w 1931 roku z Mercedesem SSK i w 1934 z Bugatti T44. Modele 8C2900A i 8C 2900B zwyciężały kolejno w 1933 i 1938 roku. W latach 35, 37 i 39 wyścig nie odbywał się przez co można spokojnie powiedzieć, że ta dekada była pod znakiem wijącego się zaskrońca połykającego Saracena z herbu Viscontich oraz krzyża Mediolanu.

W latach powojennych Alfa Romeo próbowała, ale ze względu na przejście praw własności z rąk prywatnych na skarb państwa nie były to tak efektywne starty (co prawda prawo własności przeszło w 1933 roku, ale projekty samochodów, które kwalifikowały się do wyścigów pochodziły jeszcze z czasów, gdy marka była w prywatnych rękach).


Pierwszy raz od 1938, samochody Alfa Romeo na Le Mans pojawiły się dopiero w 1953 roku (dokładniej modele 6C3000CM) i to w fabrycznym teamie, niestety żaden z nich wyścigu nie ukończył. Z powodu niepowodzenia zarząd na państwowej kasie był zmuszony do zatrzymania projektu. Następny start jakiegokolwiek samochodu ze Scudetto na przodzie to 1958 rok, model Giulietta Sprint Veloce Zagato w kategorii 1500, niestety po 59 okrążeniach uległ wypadkowi. 1960 rok to start Alfy Romeo Giulietty SV Conrero.

Była to niespotykana konstrukcja, bo z pomniejszonym Bialbero do 1150 ccm i autorskim nadwoziem, pojazd odpadł po 96 okrążeniach z powodu awarii skrzyni biegów.


W 1962 wystartowały dwa samochody Giulietta Zagato SVZ- pierwszy ukończył wyścig na miejscu 10tym po pokonaniu 281 okrążeń, będąc w klasie GT1300 na drugim miejscu zaraz za Lotusem Elite, drugi samochód odpadł po 223 okrążęniach. Ten sam zespól, czyli Scuderia St.Ambroeus rok później wystawił dwie Giulietty SZ 1600 w klasie GT1600. Niestety nie udało się ukończyć wyścigu… ale za to rok później startując już na modelach TZ1…. zdobyli pierwsze dwa miejsca w klasie. W generalce to kolejno 13 i 15 miejsce, ale krytykowanie tego osiągnięcia to tak jakby dzisiaj narzekać, że Ferrari 488GTE nie wygrało nad Porsche 919 Hybrid.


W 1965 roku to był już dramat, wystartowała 1 sztuka TZ1 (EGDL – prywaciarze) i 2 szt TZ2 (Autodelta Spa) i żaden z tych pojazdów nie dojechał do mety…pierwsza Autodelta odpadła już po 1 okrążeniu. Wyglądało to już dość żałośnie, a trzeba zaznaczyć, że przecież Giulie GT Bertone wygrywały wszystko co było do wygrywania w klasie turystycznej.


Dopiero 1968 rok dał dobry rezultat. Autodelta wystawiła aż 4 modele w klasie Protorypy 2000, z modelem Tipo33/2, który miał centralnie umieszczony 2 litrowy silnik V8. Samochody zajęły pierwsze 3 miejsca w owej klasie, gdzie w generalce były to pozycje od 4 do 6. Czwarty samochód po 150 okrążeniach ukończył wyścig nie dojeżdżając do mety. Rok później z niewyjaśnionych przyczyn Autodelta nie wystawiła aut w ogóle- ot realia państwowych zakładów, aby nie narazić się społeczności oszczędza się pieniądze, a marka mimo posiadania dobrego samochodu może się jedynie obejść smakiem upragnionych sukcesów.


W 1970 Autodelta wystawiła znów 4 samochody 33T3 z 3 litrowym V8…niestety, żaden z nich nie ukończył wyścigu z powodu wypadków i problemów technicznych..znów był rok przerwy, aby w 1972 model 33TT3 z tym samym silnikiem ukończył Le Mans na 4 miejscu w generalce i 4 miejscu w klasie. Rok później, a jakże! Autodelty BRAK!, ale prywatny team Scuderia Brescia Corse ukończył wyścig na 15 miejscu.

Wydawało by się, że rok 1975 byłby następnym sukcesem w historii Alfa Romeo, gdyż w serii WSC (dzisiaj to WEC) model 33TT12 zdobył mistrzostwo konstruktorów, niestety z powodu kryzysu paliwowego wyścig Le Mans został z kalendarza wyścigów wykluczony, a do regulaminu wszedł zapis, aby między tankowaniami pokonać minimum 20 okrążeń…cóż…zespoły były zmuszone do zamontowanie zwyczajnie większych zbiorników, ale Alfa Romeo tego roku nie wystawiła żadnego prototypu ani samochodu.

W późniejszych latach, w 1993 roku na torze Circuit de la Sarthe pojawił się prototyp LMP z 3 litrowym 24 zaworowym V6 Busso- dojechał jako ostatni po pokonaniu 221 okrążeń na miejscu 30, rok później Debora LMP294 odpadła po 79 okrążeniach z powodu wypadku.

Na Spa Francorchamps Alfa Romeo pojawiała się, ale poza latami 30tymi nie odnosiła większych sukcesów. Zastosowanie dla V6 Busso odnalazł team Gillet, ale dopiero od 2001 roku, kiedy owy wyścig wpisano w kalendarz zawodów FIA GT. W rok inauguracji samochód niestety do mety nie dojechał, w 2002 zakwalifikował się na 26 lokacie…jako ostatni który przetrwał zmagania z 50 załóg. Rok później było podobnie, dużo lepiej było w 2004 roku, gdzie Gillet Vertigo Streiff dojechał jako 13 w generalce i 3 w klasie. Belgian Racing trzymał się tego silnika do 2007 roku, a od 2005 dysponował rozwierconym do pojemności 3.6 litra Busso, niestety ani razu nie zajął podium, a ich samochody nie dojeżdżały do mety.

Tak niestety wygląda historia marki Alfa Romeo na obu tych torach- piękne rozpoczęcie, fatalne rozwinięcie, ale zakończenie…? Moim zdaniem jeszcze nie nastąpiło, historia biegnie nadal, w 2013 roku postawiłem tezę, że Porsche nie wróci do LMP1, bo VW nie pozwoli na rywalizację obu swoich marek na Le Mans…twierdziłem, że FIAT raczej nie pozwoli na powrót Alfa Romeo do F1, ale jak czas pokazał myliłem się. Obyśmy jeszcze doświadczyli obecności AR w sportach motorowych.